Category Archives: blog

TW LOLek , czyli prawdziwe oblicze Hansa Klossa

Jak donoszą największe światowe agencje informacyjne, Hans Kloss był tajnym agentem pracującym dla Niemców. Podobno na światło dzienne wypłynęły dokumenty, które jednoznacznie wskazują, że polski superszpieg był zdrajcą.

Kilka dni temu wdowa po Heinrichu Himmlerze ujawniła stare dokumenty Abwehry dotyczące polskiego superagenta, działającego pod pseudonimem Hans Kloss. Są to podpisane przez niego listy obecności, sprawozdania z prowadzonych spraw oraz zobowiązanie do współpracy jako TW „LOLek”. Pani Himmler chciała trochę dorobić do emerytury i sprzedała ukrywane przez lata papiery polskim władzom.

Czy oznacza to, że legenda polskiego kontrwywiadu to tak naprawdę podły zdrajca?
No pewnie, a jakżeby mogło być inaczej. Przecież potwierdzono, że dokumenty są autentyczne. Kloss zadeklarował współpracę z Abwehrą, przychodził codziennie do swojego biura, składał meldunki… To niezbite dowody, że był wrogiem… Natomiast fakt, że pokrzyżował plany Niemców dotyczące wielu operacji wojskowych, przekazał polskiemu wywiadowi nazwiska licznych niemieckich agentów i że w dużej mierze pomógł nam wygrać wojnę, nie ma większego znaczenia. Teraz trzeba będzie pisać historię na nowo.
Może się na przykład okazać, że Niemcy wcale tej wojny nie przegrały, tylko nikt o tym nie wie. To taki supertajny plan Hitlera. A w ogóle to bardzo możliwe, że wszyscy Polacy są Niemcami…

Nie lubię mieszać się do polityki. Staram się zawsze obserwować wszystko z daleka, patrzeć z różnych punktów odniesienia i zachowywać jak największą dozę obiektywizmu.
Ale kiedy walka polityczna przybiera formę mogącą przynieść mojemu krajowi olbrzymie straty, a wysuwane oskarżenia i płynące z nich wnioski przekraczają granice absurdu, nie mogę się powstrzymać.

Czarne słońca popkultury

Pewne dziecko w jednym z przedszkoli narysowało czarne słońce. Można by się było zaniepokoić o psychiczny stan przedszkolaka, ale ten z szerokim uśmiechem i rozbrajającą prostotą wytłumaczył, że „słoneczko jest czarne, bo już zaszło”.

Usłyszawszy tę historię, doznałem uczucia, które trudno mi opisać słowami, ale była to jakaś fala radosnego ciepła oraz pewien rodzaj sympatii i podziwu dla dziecka, które w tak genialnie prosty i jednocześnie poetycki sposób opisało otaczającą je rzeczywistość. Niestety pani przedszkolanka nie podzieliła mojego entuzjazmu. Raczej nie zrozumiała artystycznej przenośni pięciolatka, bo zwyczajnie oburzona potraktowała go jak heretyka i pewnie gdyby działo się to kilkaset lat temu biedne dziecię spłonęłoby na stosie. No bo przecież nikt i nic nie wmówi jej, że czarne jest białe, a białe jest czarne!
Przepraszam, nie mogłem sobie odmówić. Proszę jednak nie posądzać mnie o jakieś sympatie bądź antypatie w stosunku do jakiejkolwiek frakcji politycznej. Uważam, że wszyscy politycy ulepieni są z tego samego… materiału.
No, może znalazło by się parę wyjątków…

Wróćmy jednak do przedszkola. Może nie dosłownie, choć dla części społeczeństwa nauka od podstaw byłaby nad wyraz wskazana. Reakcja pani przedszkolanki na pewno nie napawa optymizmem, jednak sam fakt nie jest dla mnie absolutnie żadną niespodzianką. W epoce rozwiniętej telewizji i powszechnego internetu ludzie wychowywani są przez masowe media, przy czym słowu „wychowywani” w tym przypadku nie przypisywałbym jego pierwotnego znaczenia, kojarzącego się np. z dobrym wychowaniem. Wszak obecnie kultura osobista sprowadza się do mówienia „dzień dobry”, a i to jeszcze nie zawsze. Kultura szeroko rozumiana chyli się ku upadkowi, a o sztuce już mało kto słyszał.
Wspomniane masowe media, które niejako z definicji oddziałują w zasadzie na całą populację ludzi, promują pewne wzorce zachowań. Najczęściej niezbyt dobre, nie najmądrzejsze i raczej w ogóle niegodne naśladowania. Niestety większość z nas jest podatna na wpływy czy sugestie, w efekcie czego zaczynamy nasiąkać wciskaną nam głupotą i zachowywać się jak marionetki. I wszyscy tak samo. Słuchamy takiej samej muzyki, ubieramy się tak samo, jemy to samo, myślimy to samo. Nie mamy własnego zdania ani poczucia estetyki. Jesteśmy jak odbitki zrobione na ksero.

Ja sam nie dostrzegam sensu w takim sposobie życia. Jest to dla mnie zupełnie nienaturalne i mój organizm buntuje się przeciwko takiemu światu w każdy możliwy sposób. Przy czym nie staram się (jak co poniektórzy) na siłę kreować się na oryginała, a jedynie postępuję według własnego osądu oraz wewnętrznych odczuć i moralnych zasad. I cieszą mnie podobne przejawy indywidualizmu, które na szczęście daje się zauważyć coraz częściej, szczególnie u tych najmłodszych przedstawicieli naszego gatunku. Być może będą to pionierzy jakiegoś nowego ładu, mający odwagę płynąć pod prąd, nierzadko narażając się na niezrozumienie i wytykanie palcami. Jak ten przedszkolak, który zamieszał w głowie pani wychowawczyni. Bo oto nagle zamiast standardowej kserówki przydarzył się jakiś negatyw. Czy to błąd maszyny? Oby takich jak najwięcej.

Każdy głupi ma swój rozum?

Autor: Didier Descouens (CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons)
Autor: Didier Descouens (CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons)

Człowiek różni się od małpy tym, że myśli.  Podobno…
Obawiam się, że dożyliśmy czasów, w których ludziom zanikają mózgi. Oczywiście nie w rozumieniu fizycznym, bo tkanki mózgowe nadal siedzą w środku, ale niedługo już chyba tylko po to, żeby coś wytłumiło czaszkę i żeby nie dudniło przy stukaniu się w głowę. Być może to taka złośliwa niespodzianka ewolucji, ale na pewno i my sami przykładamy do tego rękę.

Nie cierpię reklam (chociaż sam studiowałem marketing i specjalizowałem się w promocji przedsiębiorstw). Za to że przerywają programy, za ich nachalność i promowanie głupoty. Ale ostatnio ktoś przekroczył wszelkie granice.
W spocie reklamującym margarynę ośmiesza się zdrowy tryb życia, uprawianie gimnastyki i unikanie stresu, przedstawiając spożywanie owej margaryny jako jedyny sposób na zachowanie zdrowego serca.
Szczęka opadła mi na podłogę, a w kieszeniach i szufladach pootwierały się wszystkie noże. Przecież to trzeba mieć sieczkę zamiast mózgu, żeby coś takiego wymyślić !!! Ale czy na pewno…?
W moim przekonaniu poziom niemyślenia społeczeństwa jest już tak ogromny, że jak powiedział kiedyś pewien polityk „ciemny lud i tak to kupi”. Wiadomo też nie od dziś, że ciemnym ludem łatwiej sterować, więc nikomu nie zależy na jego „rozjaśnianiu”, a podejrzewam, że co poniektóre kręgi wręcz starają się, aby ciemnota się pogłębiała. Może to daleko idący wniosek i jakiś rodzaj teorii spiskowej, ale czuję przez skórę, że mam rację. Być może więc wspomniana reklama jest majstersztykiem, opartym na badaniach rynku i perfekcyjnym narzędziem zdobywania klientów…
Jednak, co do tej sieczki w głowie pomysłodawcy, też mogę mieć rację, bo przecież twórca reklamy nie przyleciał z kosmosu, tylko pochodzi z tego samego społeczeństwa, do którego skierowana jest owa reklama. Pewnie jest on (przynajmniej w swoim przekonaniu) mądrzejszy i wyrasta ponad tłum, ale myślę, że efekt sprzężenia zwrotnego już działa i za niedługi czas sam padnie ofiarą własnej „twórczości”.

W obecnych czasach promowanie głupoty i beznadziei jest niestety zjawiskiem powszechnym. Otaczają nas durne reklamy, głupawe seriale, tandetna pseudosztuka i totalny absurd. Współczesny człowiek  fascynuje się życiem celebrytów, którzy są znani z tego, że są znani. Kupuje przedmioty, których nie potrzebuje i nosi ciuchy, które mu nie pasują, ale przecież trzeba być „trendy”. Na spacery chodzi do hipermarketu i używa kosmetyków, których skład opisany jest możliwie największą liczbą słów niezrozumiałych i trudnych do zapamiętania.
Większość ludzi zachowuje się jak stado baranów. Niestety nawet przywódcy stada zatracili gdzieś zdrowy rozsądek i naturalne instynkty. Pozostaje tylko liczyć na czarne owce.